wtorek, 17 maja 2011

Stara Szkoła

     
   Dzięki fenomenalnemu pomysłowi Anny jeszcze K. oraz jej pierwszego, a zarazem obecnego męża spotkała nas ostatnio dzika przyjemność poznania Polskiej Toskanii, czyli Wzgórz Dylewskich.
Jakże cudowna okolica! Powalił kompletnie z nóg nas-mieszczuchów „suchy przestwór oceanu”, w którym nie tylko nurzać się można, ale i oddychać nareszcie, i napawać się, napawać… nie jedynie bogactwem przyrody, jak się okazało, bo…

  Przedstawiono nam przeurocze miejsce- Starą Szkołę, pensjonat urządzony w murach dawnej szkoły podstawowej z końca XIXw., którą w wyniku braku małych uczniów niedawno odremontowano i przystosowano do obecnej funkcji, co -jesteśmy przekonani- nie urąga w niczym budynkowi.
Popatrzcie sami- wnętrza proste, ale z duszą. Naturalne materiały, stare meble, rustykalne dodatki- nikt się nie „spinał”, żeby stworzyć efekt swojskiego domu na wsi, to JEST swojski dom na wsi.

 Główne pomieszczenie w Starej Szkole to kuchnia usytuowana w jadalni/ bądź jadalnia usytuowana w kuchni. Zespojenie tych dwóch pomieszczeń w jedną strefę tworzy domową, przyjazną atmosferę, gdzie nikt niczego nie ukrywa, nie udaje, a rozwiązanie takie sprzyja rozmowom i prawieniu komplementów kucharce podczas posiłku. Stare mury z czerwonej cegły, bielony dąb, piec kaflowy, zabytkowe meble i spora ilość gadżetów dekoracyjno-użytkowych (tych należących do właścicieli i tych wyszperanych na pchlich targach) przywołują na myśl sielskie dzieciństwo u babci na wsi.
I o to właśnie chodzi...
  Dodatkowo ciekawy efekt daje subtelne wplecenie akcentów francuskich- córka właścicieli studiuje sztukę kulinarną w Lyonie. Podczas naszej biesiady z głośników na starym kredensie dobiegał śpiew Edith Piaf, stół nakryto serwetami w typową czerwono-białą kratę, a creme de chocolat ukontentował nawet naszego Francuza-Krzysztofa!

Prosto i miło- duży stół, pyszne jedzenie i dobre wino. W jakże uroczej oprawie!!!


Konstrukcja stropu składa się ze starej, pierwotnej części i nowej- łatwo zauważyć różnicę między nimi.
                         
Dębowa komoda "ukrywająca" część kuchenną.








     Łasuchy mogą liczyć na koło ratunkowe :)


  

Serek z koziego mleka stworzony przez gospodarza. Mmmm...

Po więcej odsyłamy do: http://www.dylewskie.pl/


1 komentarz:

  1. PIĘKNY JA TEŻ MAM STARY PONIEMIECKI DOMEK NA MAZURACH I MYŚLĘ O TAKIM PENSJONACIE ALE NA RAZIE BRAK GOTÓWKI POZDRAWIAM GRAŻYNA

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...